czwartek, 31 grudnia 2009

As far I can remember I always want to have a money...

Witam,

Dziś, jako że już za niecałe 24 godziny rozpocznie się Nowy Rok kalendarzowy, chciałbym zająć się kilkoma nieopublikowanymi przeze mnie wpisami, które czekały sobie aż przyjdzie mi ochota na ich dokończenie. Nie jest ich dużo, może kilka. Na dziś wybrałem jeden szczególny. Jego wyjątkowość polega na tym, że opisuje moje podejście do bardzo ważnej dla mnie rzeczy - pieniędzy - przed zmianami które nastąpiły w tym roku. Tak więc zapraszam do lektury wpisu właściwego i mojego komentarza na ten temat zamieszczonego poniżej.

"Już jako dziecko wiedziałem, że pieniądze zapewniają pewne poczucie bezpieczeństwa.

Rzecz z chęcią posiadania pieniędzy nie wzięła się z byle czego. Całe moje życie nie brakowało mi pieniędzy - mimo to, zawsze gdy dostawałem od kogoś pieniądze 'za nic' czułem się jakoś związany, ograniczony. To moje dążenie do pieniędzy (jestem z tego dobrze znany, że liczę pieniądze) zawsze miało związek z dzieciństwem. Pieniądze miałem, ale nigdy nie były one moje fizycznie, tzn. zawsze jak poprosiłem o pieniądze to je dostawałem ale jednocześnie miałem wrażenie że czyiś budżet dramatycznie na tym cierpi. Jak realizowaniu swoich przyjemności towarzyszyło poczucie ograniczania kogoś innego - Rodziców, którzy ciężko wiązali koniec z końcem, Babci - która zawsze mi dawała pieniądze, Wujków, Cioć itd.

W ciągu całego swojego życia czerpie wręcz garściami, z zachowania i charakterów ludzi których spotkałem. Chodzi mi przede wszystkim o sposoby zachowania i zdobycia majątku. To wszystko stanowi dla mnie motywację do życia i ciężkiej pracy. Wszystko przeliczam na pieniądze, nie będąc zbyt sentymentalnym. Jestem człowiekiem, który przed podjęciem decyzji dokonuje zimnej kalkulacji korzyści i strat nie bacząc na sentymenty. W mojej opinii nie ma w tym nic złego, choć już wiele osób mówiło mi że jestem pieprzonym materialistą. Mówiąc szczerze nie interesują mnie takie opinie, gdyż cały dzisiejszy świat jest zbudowany na pieniądzu. To właśnie pieniądz decyduje o sile Twojego głosu. Filozofia którą prezentuję nie opiera się na konsumpcji, a na silniej wierze w możliwości oszczędzania i pomnażania pieniędzy, które daje możliwość dostatniego i szczęśliwego (czytaj: beztroskiego) życia.

To tyle na dziś. Mam nadzieję, że Was to nie przeraża.

Pozdrawiam,

Michał X. Skrzycki."

31.12.2009: Komentarz Od napisania tej opinii minął ponad rok. W ciągu tego roku wiele się wydarzyło, przede wszystkim w moim życiu prywatnym. Wszystkie wydarzenia bieżącego roku zmieniły moje podejście do pieniędzy i sposobu ich zbierania. Przede wszystkim, nie przekazuję już ponad 80% zarobionych pieniędzy na oszczędności - to efekt mojej chęci "życia" (czyli jednak konsumpcjonizm kusi), ale także spotkania niesamowitej osoby, dzięki której mam ochotę na to by żyć. Dziś nie zamartwiam się tym jak będę sobie radził na starość, lecz w jaki sposób zapewnić swojej przyszłej Rodzinie (razem z obecną) spokojne, dostatnie życie.

Drugą rzeczą jest ujrzenie Świata sektora prywatnego w barwach jakimi jest w rzeczywistości. Jak większość z Was wie, jestem pracownikiem instytucji państwowej. Udzielając się intensywnie w życiu mojego Zakładu, słyszę z jakimi problemami się borykamy. W dodatku, stykam się z wieloma przypadkami uchylania się od obowiązku płatności, niesumienności czy - co według mnie stanowi podstawę dobrego uprawiania biznesu - niedotrzymywania danego słowa.

Nie wiem, czy praca w sektorze publicznym zmieniła moje podejście do pieniędzy na lepsze czy gorsze. Wiem, że moja dziewczyna zmieniła mój charakter na lepsze, nie zabijając jednocześnie tej części mojej osobowości, która odpowiada za zapewnienie nam finansowego bezpieczeństwa. W tej kwestii nie zmieniłem się wogóle i cały czas pracuję nad tym by móc niedługo powiedzieć, że jesteśmy (tak, MY razem) zabezpieczeni na przyszłość...

Życząc Szczęśliwego Nowego Roku i dużo dużo pomyślności - pozdrawiam,
Michał Skrzycki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz