środa, 2 grudnia 2009

Mój punkt widzenia na Social Lending

Witam,

Od jakiegoś już czasu jestem zainteresowany alternatywnymi metodami inwestycyjnymi, pozwalającymi wypracować mi dochód pasywny. W miarę bezpiecznego, ale jednak gwarantującego zysk na poziomie 15-20% (przy dzisiejszej inflacji to i tak niewiele z tego zostaje). Lokaty odpadają, obligacje to zbyt długi okres czasu i zbyt mały zysk, więc postanowiłem zaangażować się w tzw. 'social lending' czyli swojsko brzmiące pożyczki społecznościowe. To ciekawa forma oszczędzania, o wiele bardziej opłacalna od oszczędzania na lokacie, ale jednocześnie niosąca ze sobą pewne ryzyko inwestycyjne.

Ciekawy problem pojawił się, gdy szukałem tych 'alternatywnych' źródeł dochodu. Otóż zacząłem od zadania sobie następującego pytania "Ile maksymalnie mogę stracić?" To było trudne pytanie, bo patrząc na spadki roku 2008, gdy moje fundusze spadły na dno i jeszcze w nim ryły wprost płakałem, nie chciałem żeby taka sytuacja się znowu powtórzyła. Ostatecznie stwierdziłem, że ryzyko - takie jak 'inwestowanie' na giełdzie, czy ładowanie pieniędzy w fundusze miało swoje pozytywne strony - dawało mi poczucie spełnienia marzeń i takich tam moich widzi-mi-się. Więc wybór padł na 'social lending'. To coś nowego w naszym systemie sprawdzonego na zachodzie, bezpiecznego - jeśli chodzi o jasność zasad i czystość intencji serwisów typu kokos.pl, finansowo.pl czy smava.pl - oraz dającego trochę emocji związanych z ryzykiem kredytowym...

Tak właśnie, na kilku portalach działam już od ponad roku. W międzyczasie poniosłem wiele pożytecznych lekcji, które pozwoliły mi wypracować - myślę, że dobrą strategię inwestycyjną.

W niedługim czasie postaram się Wam ją opisać, w zależności od poszczególnych portali, gdyż każdy z nich ma inną charakterystykę. Nie będzie mogło także zabraknąć kilku słów o zaufaniu, solidności i ryzyku kredytowym.

Do usłyszenia w niedługim czasie i miłego wieczoru!

Pozdrawiam,
Michał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz