wtorek, 19 stycznia 2010

Dyscyplina zebrań czyli Poradnik Balcerowicza dla korporacji ;)

Witam,

Obecnie, w wolnych chwilach relaksu. czytam książkę (prezent gwiazdkowy, sam wybierałem :D) autorstwa Jerzego Baczyńskiego "Leszek Balcerowicz - 800 dni, krótka historia wielkiej zmiany 1989 - 1991". Książka ta jest dla mnie interesująca, gdyż opisuje bardzo ciekawy i wzbudzający wśród dużej grupy społecznej mieszane uczucia, okres. Dzisiejszy wpis powstał właśnie pod jej inspiracją, a dokładniej pod wrażeniem jakie wzbudza we mnie dyscyplina z jaką postępował w trakcie wielu spotkań profesor Leszek Balcerowicz. Wiedząc jak wyglądają spotkania i narady w wielkich korporacjach lub w administracji państwowej, przyszedł mi do głowy właśnie taki (wymowny) tytuł bloga.

Profesor Leszek Balcerowicz, w okresie sprawowania urzędu ministra finansów, wyjątkowo gorącym ze względu na olbrzymią ilość spotkań, negocjacji i uzgodnień dotyczących reform gospodarczych, musiał stosować "dość surową dyscyplinę zebrań". I tak:

1. Zebranie miało określony wymiar czasu
2. Przed spotkaniem należy ustalić zestaw spraw do omówienia.
3. W przypadku rozważania określonego problemu, należało postępować wg procedury:
3.1. definicja kwestii decyzyjnej (czego ona dotyczy),
3.2. określenie wariantów rozwiązania problemu,
3,3, porównanie zaproponowanych rozwiązań problemu,
3.4. dojście do projektu decyzji.

Osobiście podpisuję się pod tymi punktami w stu procentach. Podobnie jak zauważa prof. Balcerowicz ja też uważam,że w niektórych sytuacjach największą słabością spotkań, narad, zebrań jest ich nieuporządkowana struktura dyskusji. Bardzo często u nas w Zakładzie w trakcie rozmowy nad jednym tematem nagle ktoś (czasem znudzony, lub nie rozumiejący stanu rzeczy) porusza zupełnie inny, lub po prostu zaczynamy rozmawiań o dupie maryny.

Wydaje mi się, że właściwa organizacja i przebieg spotkań zależy nie tylko od właściwego uporządkowania dyskusji, ale też od charakteru ludzi biorących udział w spotkaniu. Na spotkaniach "Rady Nadzorczej" mojego Zakładu pracy, bardzo często pojawiają się wypowiedzi, które zupełnie nie mają nic wspólnego z prowadzoną dyskusją, a mają na celu jedynie zaznaczenie obecności danego dyskutanta, jest swoistym popisywaniem się przed pozostałymi pracownikami, bądź próbą wybicia się ponad "ogół". Najśmieszniejsze w takim zachowaniu jest to, że zazwyczaj "uczestnik" nie zna się na temacie danej prezentacji lub owianym problemie, a mimo to uracza towarzystwo swoimi teoriami. O ile w przypadku dyrektorów i kierowników poszczególnych działów ich niewiedza jest wybaczalna, gdyż są "świadomie niekompetentni" (lub po prostu każdy się ich boi), lub zadają pytania tzw. pedagogiczne, na które sami znają odpowiedź, potwierdzając tym samym swoją kompetencję.


To tyle na dziś, dzięki za wysłuchanie. Już niedługo będziecie mogli przeczytać krótki raport z miesięcznej realizacji moich noworocznych postanowień.

Gorąco Zapraszam,
M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz