wtorek, 14 grudnia 2010

Nasze Słoneczne Przedszkole...

W Naszym Przedszkolu panuje iście sielankowa atmosfera :).

Tak normalnie to jest tylko jak jestem sam. Bo kiedy przychodzą inne dzieci to zaraz coś zaczyna się dziać. To coś spadnie, to ktoś się obrazi, to coś - niewiadomo przez kogo rzucone - się stłucze. Jeśli jednak mam mówić o prawdziwej sielance, to trzeba poczekać aż jesteśmy w pełnym składzie.


Najbardziej podoba mi się moment, w którym każdy z uwagą (pozorną) udaje że coś robi, a tak naprawdę kombinuje jak drugiej stronie naszej sali dopiec. No i tak zaczyna się spektakl nienawiści, prawdzina scena polityczna w skali mikro.

To Czesiu Marysi coś powie albo skomentuje mimo chodem, a Marysia się obrazi i na wyraz braku akceptacji "dla chamstwa" podniesie zeszyt ze stołu, a potem rzuci go z powrotem... Biedny Bogu ducha winny zeszyt... i do tego jeszcze wychodzi kiedy nasza Opiekunka mówi (bez pożegnania).

W tym wszystkim, gdzieś tam w kącie jestem ja, biedny mały skołowany młodziak, któremu nie podrodze ani z jednymi ani z drugimi. No i weź tu człowieku miej spokojne dzieciństwo...

Pozdrawiam,
M.