:),
Ostatnio przekonałem się, jakie konsekwencje za sobą pociąga kompulsywne kupowanie. Miałem krótkotrwały przypływ gotówki - wiadomo wypłata z pracy w administracji państwowej - naszła mnie niebywała ochota na kupienie sobie lodów w drodze na pocztę. I tak, przez swoją nieostrożność i brak zastanowienia - kupiłem sobie, wyśmienite moje ulubione lody w McDonaldzie (McFlurry górą!)
Nie mam w zwyczaju jeść w fast-foodach, staram się je omijać. W większości przypadków, kiedy zbaczam ze swojej trasy by udać się do McDO, Burger Kinga albo KFC to wtedy, gdy właśnie "nachodzi mnie ochota". Albo na coś słodkiego albo przysłowiowe "małe-co-nieco". Swojego zwyczaju nie postrzegałem jako coś wyjątkowo złego do ostatniej sytuacji.
Na następny dzień, ponieważ miałem dużo spraw do załatwienia, był dosyć duży zawrót głowy. Przede wszystkim byłem uzależniony od komunikacji miejskiej dlatego, żeby wszędzie zdążyć na czas musiałem mocno ograniczyć czas pomiędzy kolejnymi podróżami. Przez to wszystko mój grafik był bardzo napięty, nie dość że nie mogłem nic załatwić na spokojnie, to jeszcze ciągle kończył mi się czas na biletach.
W ten dzień, przyszedł czas na nauczkę - kompulsywne kupowanie się mści.Byłem już dawno po godzinie odjazdu tramwaju, dzięki któremu zdążyłbym na następne spotkanie. Będąc przed automatem biletowym zacząłem gwałtownie szukać pieniędzy - jakichkolwiek drobnych - przecież jeszcze wczoraj odłożyłem sobie 4 złote na bilet... i wtedy przypomniałem sobie smak tych cudownych lodów, które właśnie w tym momencie z przyjemnej śmietanki zmieniły się w gorzką i kwaśną mieszankę.
Tak właśnie, przyszła mi do głowy tylko jedna myśl: Znów jesteś sobie winny...
Nie uwierzycie, ale od tamtej pory moja ochota na lody i cokolwiek słodkiego mocno zmalała.
Pozdrawiam
Ostatnio przekonałem się, jakie konsekwencje za sobą pociąga kompulsywne kupowanie. Miałem krótkotrwały przypływ gotówki - wiadomo wypłata z pracy w administracji państwowej - naszła mnie niebywała ochota na kupienie sobie lodów w drodze na pocztę. I tak, przez swoją nieostrożność i brak zastanowienia - kupiłem sobie, wyśmienite moje ulubione lody w McDonaldzie (McFlurry górą!)
Nie mam w zwyczaju jeść w fast-foodach, staram się je omijać. W większości przypadków, kiedy zbaczam ze swojej trasy by udać się do McDO, Burger Kinga albo KFC to wtedy, gdy właśnie "nachodzi mnie ochota". Albo na coś słodkiego albo przysłowiowe "małe-co-nieco". Swojego zwyczaju nie postrzegałem jako coś wyjątkowo złego do ostatniej sytuacji.
Na następny dzień, ponieważ miałem dużo spraw do załatwienia, był dosyć duży zawrót głowy. Przede wszystkim byłem uzależniony od komunikacji miejskiej dlatego, żeby wszędzie zdążyć na czas musiałem mocno ograniczyć czas pomiędzy kolejnymi podróżami. Przez to wszystko mój grafik był bardzo napięty, nie dość że nie mogłem nic załatwić na spokojnie, to jeszcze ciągle kończył mi się czas na biletach.
W ten dzień, przyszedł czas na nauczkę - kompulsywne kupowanie się mści.Byłem już dawno po godzinie odjazdu tramwaju, dzięki któremu zdążyłbym na następne spotkanie. Będąc przed automatem biletowym zacząłem gwałtownie szukać pieniędzy - jakichkolwiek drobnych - przecież jeszcze wczoraj odłożyłem sobie 4 złote na bilet... i wtedy przypomniałem sobie smak tych cudownych lodów, które właśnie w tym momencie z przyjemnej śmietanki zmieniły się w gorzką i kwaśną mieszankę.
Tak właśnie, przyszła mi do głowy tylko jedna myśl: Znów jesteś sobie winny...
Nie uwierzycie, ale od tamtej pory moja ochota na lody i cokolwiek słodkiego mocno zmalała.
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz