Mówcie co chcecie. Możecie uznać, że się wywyższam lub mam wygórowane mniemanie o sobie. Być może tak jest. Sam nie mogę uwierzyć w to, czego dokonałem.
Byłem dziś w Urzędzie Miasta opłacić podatek od nieruchomości. W trakcie dokonywania płatności, pani za ladą zapytała mnie, "czy ten aliorbank to dobry bank?". Szczerze odpowiedziałem, że tak. Mimo, że mają opłatę za kartę to jestem z niego zadowolony, bo pomagają mi w awariach domowych. Od tak prostego stwierdzenia rozpoczęła się nasza około 5 minutowa wymiana zdań. Zaczęło się jak zwykle od wypowiedzi: "bo ten mój obecny bank jest fatalny, stanowczo za dużo w nim płacę za nic".
Reszta konwersacji potoczyła się sama... Pani zapytała, jak mi pomogli w domu. Odpowiedziałem - zgodnie z prawdą - że AliorBank zwraca koszty przyjazdu fachowców (wszelkiego rodzaju) i wykonania koniecznej naprawy w domu. Kiedy w Wielką Sobotę mieliśmy po kostki szamba w piwnicach, nie chciał przyjechać nikt. Tylko eksperci od Aliora (dokładniej od Signal Iduna) mieli ochotę w tym dniu nam pomóc. Gdy okazało się, że nie mają możliwości, by usterkę naprawić, wezwali dla nas pomoc z Wodociągów i ich nadzorowali. Wystarczyło po wszystkim wysłać do ubezpieczyciela fakturę i za dwa dni miałem całą kwotę zwróconą (w całości, ponieważ faktura zawierała tylko koszty dojazdu i robocizny) na konto w banku.
Na koniec rozmowy, jak już wyszło z terminala potwierdzenie obciążenia konta, Pani podsumowała, że w takim razie musi się przenieść ze swoim rachunkiem właśnie do Aliora.
Czego dzisiejsze wydarzenie mnie nauczyło? Przede wszystkim przekonało, że nawet taki szaraczek jak ja, który zarabia stanowczo za mało, żeby ktokolwiek, z jakiekolwiek korporacji spojrzał na niego bezinteresownie, ma siłę. Mam siłę przekonywania większą niż 10 000 doskonale przeszkolonych sprzedawców, handlowców i łowców przyszłych emerytów niezapisanych do żadnego OFE. Mimo wszystko staję się ambasadorem marki, której używam. Jestem bardziej wiarygodny, bo sam używam tego produktu i jestem z niego zadowolony.
Jeśli kilka dni temu, zgrzytałem zębami, bo zabrakło mi na bilet, to dziś uświadomiłem sobie, jaką władzę mam jako konsument... i jest to władza, której żadna korporacja nie da rady mi odebrać. :D
Miłego tygodnia życzy
M.
Byłem dziś w Urzędzie Miasta opłacić podatek od nieruchomości. W trakcie dokonywania płatności, pani za ladą zapytała mnie, "czy ten aliorbank to dobry bank?". Szczerze odpowiedziałem, że tak. Mimo, że mają opłatę za kartę to jestem z niego zadowolony, bo pomagają mi w awariach domowych. Od tak prostego stwierdzenia rozpoczęła się nasza około 5 minutowa wymiana zdań. Zaczęło się jak zwykle od wypowiedzi: "bo ten mój obecny bank jest fatalny, stanowczo za dużo w nim płacę za nic".
Reszta konwersacji potoczyła się sama... Pani zapytała, jak mi pomogli w domu. Odpowiedziałem - zgodnie z prawdą - że AliorBank zwraca koszty przyjazdu fachowców (wszelkiego rodzaju) i wykonania koniecznej naprawy w domu. Kiedy w Wielką Sobotę mieliśmy po kostki szamba w piwnicach, nie chciał przyjechać nikt. Tylko eksperci od Aliora (dokładniej od Signal Iduna) mieli ochotę w tym dniu nam pomóc. Gdy okazało się, że nie mają możliwości, by usterkę naprawić, wezwali dla nas pomoc z Wodociągów i ich nadzorowali. Wystarczyło po wszystkim wysłać do ubezpieczyciela fakturę i za dwa dni miałem całą kwotę zwróconą (w całości, ponieważ faktura zawierała tylko koszty dojazdu i robocizny) na konto w banku.
Na koniec rozmowy, jak już wyszło z terminala potwierdzenie obciążenia konta, Pani podsumowała, że w takim razie musi się przenieść ze swoim rachunkiem właśnie do Aliora.
Czego dzisiejsze wydarzenie mnie nauczyło? Przede wszystkim przekonało, że nawet taki szaraczek jak ja, który zarabia stanowczo za mało, żeby ktokolwiek, z jakiekolwiek korporacji spojrzał na niego bezinteresownie, ma siłę. Mam siłę przekonywania większą niż 10 000 doskonale przeszkolonych sprzedawców, handlowców i łowców przyszłych emerytów niezapisanych do żadnego OFE. Mimo wszystko staję się ambasadorem marki, której używam. Jestem bardziej wiarygodny, bo sam używam tego produktu i jestem z niego zadowolony.
Jeśli kilka dni temu, zgrzytałem zębami, bo zabrakło mi na bilet, to dziś uświadomiłem sobie, jaką władzę mam jako konsument... i jest to władza, której żadna korporacja nie da rady mi odebrać. :D
Miłego tygodnia życzy
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz