poniedziałek, 31 października 2011

Moje oczekiwania wobec branży Soclen

Witam,

Dawno nie pisałem na temat branży, do której od pewnego czasu staram się powrócić. W ostatnim czasie, jak już wcześniej wspomniałem (patrz: wpis), staram się powrócić do pożyczek społecznościowych. Powrót oczywiście jest mozolny i jestem przekonany, że dosyć długo zajmie mi zainwestowanie kolejnych środków finansowych. Mimo wszystko, razem z moją reaktywacją, powracają znane mi wcześniej problemy związane nie tylko z działaniem samych serwisów pożyczkowych, ale przede wszystkim z kontaktami z ludźmi.


Branża, w której chcę się rozwijać jest znana z oszustw - już od początku istnienia rynku pożyczek (znanych nawet w czasach Chrystusa). Oszustwa zdarzały się z obydwu stron - zarówno pożyczkodawców jak i pożyczkobiorców. Model pożyczkobiorcy oszusta jest dobrze znany - weźmy choćby ludzi, którzy pożyczają pieniądze na firmy z o.o.. Pożyczkodawcy też nie zawsze stanowili nieskalaną oszustwami stronę - patrząc choćby na lombardy czy wyłudzenia spłat i całych kredytów. Na tym tle same banki nie pozostają daleko w tyle. Do mojego katalogu "wyłudzeń/oszustw" bankowych wobec kredytobiorców zaliczam przede wszystkim nieksięgowanie rat w terminie, monity po przekroczeniu płatności o dwa-trzy dni czy choćby spóźnienie z wyliczeniem nowej kwoty raty w przypadku, gdy stopy procentowe zostały obniżone przez RPP.

Rynek pożyczek społecznościowych - reprezentowany przez szerokie grono serwisów typu social lending z założenia miał być odmianą od tego stanu rzeczy - otóż ludzie mają tu pożyczać innym bez zbytnich dodatkowych kosztów. Idea jak najbardziej słuszna, mogąca w znaczącym stopniu ograniczyć pazerność banków - tak było (przynajmniej tak czytałem) choćby w Zjednoczonym Królestwie.

Nasza rzeczywistość zweryfikowała dosyć szybko idee social lendingu światowego i wręcz zdefiniowała nowe, odpowiadające polskim warunkom rynkowym. U nas pojawiły się propozycje premii dla inwestorów która wynosi oprocentowanie pożyczki do 300% RSSO. Nasi inwestorzy bardzo często również wymuszają podniesienie procentu pożyczki lub "deklarację wcześniejszej spłaty". Dla mnie stanowi to rozminięcie się zupełnie z ideologią social lending. Sami, jako uczestnicy rynku tworzymy sobie opinię, że nie warto na nim wystawiać pożyczek lub inwestować. Uniemożliwiamy przez to rozwój rynku w naturalny sposób - przez polecenia pomiędzy znajomymi.

Inną sprawą jest również to, że do niedawna nie mieliśmy możliwości systemowego, zapewnionego przez międzyserwisowe porozumienie, sprawdzenia prawdomówności PB. Obecnie mamy weryfikację ERIF, która sprawdza identyczność podawanych danych osobowych (w tym nr PESEL) przez jednego użytkownika. Utrudnia to proceder wytwarzania "fikcyjnych" osobowości, na które łatwo jest wyłudzić kredyt.

Wiele osób mówi mi ciągle, że jestem niepoprawnym idealistą. Wierzę w ludzi - to fakt. Wierzę przede wszystkim w to, że wszyscy z natury jesteśmy dobrzy. To środowisko w jakim się każdy z nas obraca, decyduje czy to dobro rozwinie się w pełni (wtedy zostaje się papieżem :p), czy ulegnie degradacji i zagłuszeniu (wtedy zostaje się prawnikiem albo menadżerem w korporacji :)). Mimo tego, że niemal regularnie przekonuję się, że Świat nie jest idealny i jest na nim wiele osób skłonnych wykorzystać moją "naiwność" pozostaję wierny zasadzie, o ludziach dobrych z natury (przeczytaj więcej o marzeniu o powrocie do cudownych lat).


Mam nadzieję, że już niedługo razem z rozwojem informatycznym i rozwinięciem usług portali pożyczkowych, doświadczymy też przemiany w charakterach - z jednej strony spadku oszustw pożyczkobiorców, z drugiej obniżenie oczekiwań wysokości wynagrodzenia za inwestycję w pożyczki. Być może po prostu chcę dalej wierzyć w ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz