piątek, 4 listopada 2011

Różnica pomiędzy Polską A i B

Od dawna mówi się o Polsce dwóch prędkości. O podziale na Polskę A i B zaczęło się mówić po jednym z artykułów Tomasza Lisa na temat zrównoważonego rozwoju naszego kraju. Wspomniany podział przypominany jest bardzo często w trakcie wyborów. Regiony bogatsze, położone na zachodzie (województwa dawnego zaboru pruskiego) w większości głosują na Platformę Obywatelską. Województwa wschodnie są w większości za Prawem i Sprawiedliwością.

Z gospodarczego punktu widzenia, wspomniany podział - według mnie już nieaktualny - opierał się na analizie ilości powstających firm oraz strukturze zatrudnienia, ilości rozpoczynających się inwestycji budowlanych. Polska B to także niższe pensje (lub większa ilość godzin pracy za tę samą pensję). Ogólnie wschodnia ściana zawsze ścierała się z problemem walki o większe środki finansowe z budżetu Państwa. Nigdy w Polsce nie został stworzony program inwestycyjno-rozwojowy, który wyprowadziłby tysiące mieszkańców Podlasia, Lubelszczyzny, Warmii z nędzy.

Z wykluczeniem wschodnich regionów naszego kraju walczy Unia Europejska. W ramach projektu Rozwój Polski Wschodniej realizowane są priorytetowe inwestycje w infrastrukturę, edukację, nowoczesne i innowacyjne przedsiębiorstwa. Hasłem przewodnim tego programu jest Przyśpieszenie tempa rozwoju społeczno - gospodarczego Polski Wschodniej w zgodzie z zasadą zrównoważonego rozwoju. W ramach projektów finansowana jest między innymi rozbudowa i modernizacja Politechniki Białostockiej. Z innego programu rozwoju założono w Rzeszowie "Zagłębie lotnicze" działające na terenie strefy ekonomicznej. Jednym słowem Polska wschodnia walczy, by termin Polska B oznaczał jedynie, że jadąc z zachodu na wschód mamy najpierw Mazowsze a dopiero potem - już coraz lepiej rozwinięte - Podlasie. Poziomem życia nie różniącym się w znaczącym stopniu.

To trochę przydługawe wprowadzenie ma wprowadzić do dalszych rozważań - o odwracającej się tendencji. Wiadomym dla mnie od dawna jest, że regiony lepiej rozwinięte ekonomicznie (właśnie "Polska A") mają również zdecydowanie lepiej niż na wschodzie rozwiniętą gałąź usług i konsumpcję. Po prostu - na zachodzie jesteśmy bardziej rozrzutni, bo większy u nas dobrobyt (brzmi to jakbyśmy mieszkali w latach 80-tych w Ameryce :p). Jednak zwiększona konsumpcja tylko pośrednio wywodzi się od wyższych wynagrodzeń. Trzeba pamiętać, że zachodnia Polska ma wyższe koszty życia niż wschód. Patrząc na średnie koszty utrzymania - przede wszystkim ceny żywności i wynajmu mieszkania - mieszkaniec Polski A musi więcej zapłacić za chleb czy mleko. W dodatku wynajem mieszkania jest droższy. Akcja kredytowa na terenach zachodnich jest większa - to naturalne, bo sytuacja ekonomiczna większej części społeczeństwa jest lepsza. Ale czy na pewno?

Niedawno natknąłem się na analizę opóźnień w spłatach zobowiązań mieszkańców Polski w rozbiciu na poszczególne województwa. Wynika z niego - patrz mapka - że właśnie województwa ściany zachodniej mają największe problemy ze spłatą zobowiązań. Zobrazowano na nim dokładniej liczbę klientów podwyższonego ryzyka wszystkich branż - od klientów banków-posiadaczy kredytów konsumpcyjnych, hipotecznych, po płatności zwykłych rachunków za telefon czy śmieci.

Zacząłem głębiej analizować problem i okazało się, że w części województw (zwłaszcza w zachodniopomorskim, gdzie klientów podwyższonego ryzyka jest najwięcej) znacząco w roku 2010 i na początku obecnego zwiększyła się liczba zwolnień w usługach, jednocześnie osłabieniu poddany był sektor budownictwa (zmniejszona liczba wydanych pozwoleń na budowę). Jednym słowem, nietrudno się dziwić rosnącym opóźnieniom, gdy kilka miesięcy wcześniej ktoś stracił pracę. Wniosek z tego jest taki - przynajmniej mój - że pomału zaczyna odwracać się nam sytuacja. Ściana zachodnia pomału zamienia się miejscami z Polską B. Z jednej strony można powiedzieć, że rosnące opóźnienia klientów indywidualnych to efekt zbyt dużych zobowiązań przyjętych w czasie "prosperity" (dobrobytu zatrudnienia), z drugiej odwrotu lub zmniejszenia inwestycji w zachodniej Polsce.

Mówi się obecnie wiele o zrównoważonym rozwoju - mając na uwadze przede wszystkim równomierny rozwój wszystkich gałęzi gospodarki. Jednocześnie nie dbamy o to, by we właściwy sposób rozłożyć inwestycje na terenie całego kraju - tworzymy wiele miejsc/skupisk w których firmy mogą się rozwijać, ale jednocześnie nie jesteśmy w stanie odpowiednio animować i rozwijać innych obszarów. Skaczemy z kwiatka na kwiatek, a przydałoby się by skakać na odpowiednią odległość a przede wszystkim po wszystkich możliwych "rodzajach kwiatów".

Miłego weekendu życzę,
M. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz