Witam,
W ciągu ostatniego miesiąca (może nawet od dłuższego czasu) rząd na który oddałem głos i do tej pory całym sercem popierałem ogłosił pomysł, na którym zapewne się nie zastanawiano. Chodzi mi tutaj o pomysł odebrania części składek z tych które jako pracownik odprowadzam do swojego Otwartego Funduszu Emerytalnego. Bynajmniej nie chodzi tu Rządowi o zwiększenie składek przekazywanych do OFE - wręcz przeciwnie. Wedle pomysłu Ministerstwa Finansów z obecnych 7,3% mojej pensji brutto odprowadzanych składek tylko 3% trafiałoby na moje indywidualne konto emerytalne, reszta natomiast trafiałaby na konto ZUS.
Cały problem ma swoje początki już za PRL. W systemie w którym wszystko było "nasze" także wszystkie pieniądze trafiające do ówczesnego ZUS (nie wiem czy istniał wtedy w dzisiejszej czy może miał jakiegoś swojego "ojca") były wspólne. Taki system odziedziczyliśmy po PRL. Dla przeciętnego obywatela wszystko wydawało się ok - od jego pensji odprowadzano składki trafiające do jednego, wspólnego worka. Bez znaczenia było czy ktoś np. przedsiębiorca któremu bardziej się powodziło i chciał oszczędzić więcej, odprowadzał składkę podstawową czy podwojoną. Koniec końców, przechodząc na emeryturę każdy dostawał tyle samo, nieważne czy oszczędzał 100zł miesięcznie czy 200 - taka socjalistyczna sprawiedliwość (na koniec i tak wylądujesz w tym samym padole co inni). W chwili obecnej, gdy społeczeństwo jest zdecydowanie starsze i mniej jest ludzi aktywnych zawodowo coraz mniej pieniędzy trafia do ZUS z którego jak już powiedziałem opłaca się bieżące emerytury. W dodatku problem się nasila przez kryzys, gdyż wiele osób przeszło do szarej strefy lub obniżono im pensje przez co obniżyły się też składki przesyłane do ZUS. Różnicę (debet) w ilości wpływających składek do ZUS a pieniędzmi potrzebnymi na bieżące emerytury musi pokryć nie kto inny tylko Rząd z budżetu Państwa (czyli de facto każdego z obywateli).
Uważam, że takim idiotycznym pomysłem Rząd próbuje pójś na łatwiznę. Chce załatać obecną dziurę w transferze pieniędzy poprzez grabież tego co jest moje - można powiedzieć, że najbardziej progospodarczy rząd od 15lat próbuje znacjonalizować część mojej emerytury. Cały urok tej reformy polegał właśnie na tej idei oszczędzania dla i na siebie.
Reforma, która jak na swoje czasy była rewolucją podziwianą na całym świecie, miała na celu zlikwidowanie tego absurdu. Założeniem było, że każdy pracujący obywatel będzie miał własne konto emerytalne, na którym będzie wpływało te jego 7,3% pensji brutto. Drugą część składki stanowiła kwota odprowadzana przez pracodawcę do ZUS. Składka do ZUS - zwłaszcza w okresie dokąd starsze pokolenia nie odejdą - miała służyć finansowaniu emerytur osobom obecnie przybywającym na emeryturze oraz tym, którzy z racji wieku nie mieli możliwości w OFE zarobić wystarczająco dużo. W ten sposób pogodzono dwie racje - prawo ludzi starszych do emerytur jak i prawo ludzi młodych do pracy na swoją emeryturę, która nie jest już kwotą 'socjalistyczną' a 'kapitalistyczną' ozwierciedlającą włożony w pracę wysiłek.
Więcej informacji, w tym o aktualnie zaproponowanym przez Rząd rozwiązaniu, ukaże się w przyszłym tygodniu - być może już w poniedziałek.
Zapraszam do lektury i życzę Wam dużo, dużo optymizmu i pomyślności na nadchodzący tydzień oraz szczęścia. Jestem pewien, że mój będzie bardzo udany (ILY!).
Michał K. Skrzycki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz